Blog > Komentarze do wpisu
Proust Marcel "W stronę Swanna"

Krew, pot i łzy, czyli wrażenia po lekturze „W stronę Swanna” M. Prousta.

 


Czytałam Prousta tydzień (od niedzieli do piątku) w środę popłakałam się z bólu czytelniczego, że ja TEGO nie przeczytam i kropka. W czwartek zacisnęłam zęby i przeczytałam 150 stron, w piątek rano finiszowałam. 
Podsumowanie:
POT – pierwsze dwa dni lektury
ŁZY – wspomniana środa
KREW (mnie zalała) – cały tydzień - opis (20 stron) ja bohater płacze nad krzakiem głogu (!)

Mogłabym to pozostawić bez komentarza, ale czuję się zobowiązana wytłumaczyć dlaczego książka nie zachwyca a miała. 

Zatem:
- preferuję literaturę faktu – przeczytałam całego Kapuścińskiego, poczytuję - Tochmana, Wańkowicza, Jagielskiego
- można posądzić mnie o nie zrozumienie dzieła – a wydaję mi się, że motyw czasu, który możemy odnaleźć za pomocą synestezji naszych zmysłów wydał mi się dość uchwytny.
- Czytelnik współczesny nie jest przyzwyczajony do tego typu lektury (rozbudowane opisy odczuć wewnętrznych bohatera), najczęściej czytamy zdania krótkie, konkretne etc.

A teraz spuszczę głowę ze wstydu i zażenowania, gdyż właśnie (i akurat) wczoraj „wpadł” mi w ręce najnowszy tomik W. Szymborskiej „Tutaj” w którym znajduję się oto ten wiersz: 

"Nieczytanie” 

Do dzieła Prousta 
nie dodają w księgarni pilota, 
nie można się przełączyć 
na mecz piłki nożnej 
albo na kwiz, gdzie do wygrania volvo. 

Żyjemy dłużej, 
ale mniej dokładnie 
i krótszymi zdaniami. 

Podróżujemy szybciej, częściej, dalej, 
choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy. 
Tu ja z jakimś facetem. 
Tam chyba mój eks. 
Tu wszyscy na golasa, 
więc gdzieś pewnie na plaży. 

Siedem tomów – litości. 
Nie dałoby się tego streścić, skrócić, 
albo najlepiej pokazać w obrazkach. 
Szedł kiedyś serial pl. Lalka, 
ale bratowa mówi, że kogoś innego na P. 

Zresztą, nawiasem mówiąc, kto to taki. 
Podobno pisał w łóżku całymi latami. 
Kartka za kartką, 
z ograniczoną prędkością. 
A my na piątym biegu 
i - odpukać – zdrowi.

Wisława Szymborska, Tutaj, Znak 2009 


Skulkuję się teraz i poczytam Dostojewskiego. Prrrr….eee…hhh..eh!


niedziela, 17 stycznia 2010, the_book

Polecane wpisy

  • Refleksja po przeprowadzce...

    O z jakim wielkim żalem opuszczam Blox.pl mając ponad 1000 odwiedzin w tygodniu.... Ale uszu do góry - podpowiada rozumek...niedługo i na Bloggerze tak będzie :

  • Przenosiny. Przeprowadzka. Przenosiny!

    Nastał czas przeprowadzki. Zapraszam więc wszystkich bardzo, ale to bardzo serdecznie na swój nowy blog, która jest kontynujacją tego co robiłam na Blox.pl. God

  • Pod wpływem emocji...Bator i Paziński

    Joanna Bator "Chmurdalia" Będąc ostatnio w bibliotece (takie już zboczenie zawodowe, mimo stosu, a nie stosiku 50 książek do przeczytania w domu) wypożyczyłam s

Komentarze
cedroo
2010/03/13 16:24:32
Z Proustem sprawa jest bardzo skomplikowana, bo on ma tak, że przez 100 stron umierasz z nudów czytasz i czytasz, a potem ma 150 stron, które pożera się momentalnie, bo są po prostu świetne i tak na zmianę.

Mnie pierwszy tom nie tyle zachwycił, ile zaintrygował. Zwłaszcza psychologizacja bohaterów to jest MISTRZOSTWO. W dzisiejszej literaturze tego już nie ma.

Cóż, jeśli tak bardzo nie spodobał ci się pierwszy tom to pewnie nie zajrzysz do kolejnej, ale z jego sagą jest tak, że każda kolejna część jest lepsze od wcześniejszej.
Pozdr.
-
2010/03/15 13:36:17
Wiele słyszałam dobrego o kolejnych tamach Prousta, że "W stronę Swanna" należy "przecierpieć" a potem już jest tylko lepiej :) Mam nadzieje, że kiedyś starczy mi sił i odwagi :)
Spis moli