Blog > Komentarze do wpisu
Woolf Virginia "Do latarni morskiej"

Virginia Woolf "Do latarni morskiej", Czytelnik 2005.

Plan spełniony i Pani Virginia przeczytana. Przeczytana jednym tchem. Bo to się kurka czyta rewelacyjnie!

 


Fabuła prosta: rodzina Ramseyów spędza lato nad morzem. Najmłodszy z Ramsayów - James chce odbyć wycieczkę do tytułowej latarni morskiej - niestety pogoda nie sprzyja i wycieczka ostatecznie się nie odbywa. James zwiedzi jednakże latarnie, ale 10 lat później w towarzystwie siostry i owdowiałego ojca. Matka bohatera - pani Ramsay - umiera bowiem, ów pamiętnego lata z niewyjaśnionych przyczyn. Ona, która była latarnią morska, wskazywał drogę życia całej rodzinie jak również osobą zaprzyjaźnionym z Ramsayami, była bezpieczną ostoją - nagle odbiera im to wszystko swoją naglą i niespodziewaną śmiercią. Dom opuszczony obumiera- bez łaskawej i troskliwej dłoni pani Ramsay - tak jak pozostawieni przy życiu bohaterowie - pan Ramsay, James, Cam, Paul, Minti, Lily... Lecz zanim się tego wszystkiego dowiemy, zanim czas bezczelnie pozbawi rodzinę poczucia bezpieczeństwa poznamy niezwykłą osobowość- pani Ramsay. Ona, która w książce Virgini przemawia wewnętrznym, troskliwym głosem próbuje zapanować nad życiem, przyszłością członków rodziny Ramsayów. Okiełznać ducha ślepego losu - zaprowadzić do bezpiecznej przystani.

Woolf w niezwykły sposób prezentuje Czytelnikowi fabułę: wszystkie zdarzenia obserwujemy z kilku perspektyw - perspektywy bohaterów - ich wewnętrznych głosów, myśli.

Arcydziełem jest scena gdzie wszyscy domownicy spożywają kolacje - zewnętrzna uprzejmość - ustępuje miejsca wewnętrznym wynurzeniom, które doskonale oddają ucha każdego domownika.

Książka "Do latarni morskiej" jest książką na wskroś emanującą kobiecością - ukazuje KOBIETY jako te które porządkują cały wszechświat mimo pozornej wyższości mężczyzn. Pani Ramsay jest świadoma wszystkich zdarzeń, Lily utrwal wszystko na płótnie...

Doskonała ta książka, zaprawdę doskonała!

Myślę, że w najbliższej przyszłości zapoznam się z innym dziełem Virgini Woolf.

A na koniec kwiatuszek:
A pani Ramsay, widząc złoty zegarek leżący na jego dłoni, pomyślała, ileż szczęścia ma Minta! Wychodzi za człowieka, który ma złoty zegarek w irchowym woreczku
( Virginia Wolf, „Do latarni morskiej, Warszawa, Czytelnik 2005, s. 131)


niedziela, 10 stycznia 2010, the_book

Polecane wpisy

  • Refleksja po przeprowadzce...

    O z jakim wielkim żalem opuszczam Blox.pl mając ponad 1000 odwiedzin w tygodniu.... Ale uszu do góry - podpowiada rozumek...niedługo i na Bloggerze tak będzie :

  • Przenosiny. Przeprowadzka. Przenosiny!

    Nastał czas przeprowadzki. Zapraszam więc wszystkich bardzo, ale to bardzo serdecznie na swój nowy blog, która jest kontynujacją tego co robiłam na Blox.pl. God

  • Pod wpływem emocji...Bator i Paziński

    Joanna Bator "Chmurdalia" Będąc ostatnio w bibliotece (takie już zboczenie zawodowe, mimo stosu, a nie stosiku 50 książek do przeczytania w domu) wypożyczyłam s

Komentarze
2010/01/14 20:15:38
No może ja nie przeczytałam "Do latarni morskiej" jednym tchem, ale też zrobiła na mnie wrażenie. Styl Woolf jest naprawdę niepowtarzalny.
Pozdrawiam
Spis moli