Blog > Komentarze do wpisu
Domosławski Artur "Kapuściński. Non-fiction"

Tytuł mojej recenzji książki „Kapuściński. Non-fiction” Artura Domosławskiego powinien brzmieć – „No i po co tyle hałasu!” lub „Wiele hałasu o nic” (do wyboru).

Z wielką ostrożnością, by nie powiedzieć niepokojem podeszłam do książki Domosławskiego (pisałam o tym na blogu), myśląc, że książka ta to obrazoburczy, kłamliwy paszkwil. Nic bardziej błędnego. Książka Domosławskiego to bardzo dobra dziennikarska robota, gdzie chronologicznie, bardzo wnikliwie zostało przedstawione życie autora Cesarza. Skrupulatność Domosławskiego jest zaskakująca – rozmawiał chyba ze wszystkimi osobami z otoczenia Kapuścińskiego, jeździł jego śladami po świecie, przeczytał chyba wszystko co zostało napisane i wydane o Kapuścińskim (tutaj szczególne wyrazy uznania – pamiętam jak w tamtym roku próbowałam przedrzeć się przez stosy materiałów dotyczące pisarstwa i życia reportera – ich ilość przerażała). Ciekawe jest również to, że Domosławski po każdym „niestosownym” fakcie stara się usprawiedliwiać i tłumaczyć autora Hebanu. Kapuściński jawi się w książce Domosławskiego jako człowiek prawdziwy i zaangażowany – cokolwiek robił (czy to działalność w ZMP, czy działalność w partii), robił przekonaniem o słuszności swojego postępowanie. Kapuścińskiego komunizm nie „uwiódł” on naprawdę i prawie do końca (tj. 1989 roku) wierzył, że idea „równości, sprawiedliwości” jest do wypracowania przez rząd Gomułki, Gierka…późniejsze lata pokazały, że Mistrz jednak się pomylił. Myślę, że popularność pisarstwa bierze się między innymi stąd, że Kapuściński był w pełni prawdziwy w swoich tekstach, tak jak był prawdziwy w swoich przekonaniach. A w co Kapuściński wierzył, bez względu na czas i ustrój?! – Myślę, że wierzył w człowieka (chociaż droga do tej wiary nie była drogą łatwą). Co mnie cieszy, to fakt, że po przeczytaniu tej książki Kapuściński jawi mi się jako zwykły człowiek, który wkurza się, kreuje, pije wódkę, kocha…

Dobra to książka zaprawdę! Kapuściński wielkim pisarzem (reporterem) był, a Domosławskim jego oddanym uczniem!

Pozwolę na zakończenie przytoczyć sobie cytat Stasiuka, który doskonale oddaje moje odczucia względem ksiązki i samego Ryszarda Kapuścińskiego:

Czyta się to jednym tchem, bo jest to opowieść o żywym człowieku uwikłanym we własne los, w historię, w słabości i śmieszności. Dopiero na takim tle widać wielkość, wielowymiarowość Kapuścińskiego. Domosławski podąża jego śladem, stara się dotrzeć do prawdy i nie przejmuję się tym, że niektórzy chcieliby mieć kolejnego polskiego świętego. Na szczęście nie jest to kolejna hagiografia, która czyni z bohatera jakiegoś mentalnego eunucha. A do takich wizerunków Polak kocha się modlić, ponieważ nie stawiają mu żadnych wymagań, a tylko łechcą narodowy idiotyzm.

Andrzej Stasiuk

 

Moja ocena: 5/6

1. P.S. Napisałam wczoraj recenzje Domosławskiego, aczkolwiek komputer się zawiesił i ….poszło!  Dziś musiałam nadrobić zaległości. A GAŁCZYŃSKI CIĄGLE NA TAPECIE.

2. P.S. Powzięte zostały następujące decyzje:

a)      Muszę zacząć czytać lektury,  a że są przyjemne na tym ostatnim roku – to nie będzie chyba tak dramatycznie (Lem, Gombrowicz, Stasiuk etc.), ale zanim to nastąpi dokończyć muszę książkę Tomasza Lema „Awantura…”.     NO I GAŁCZYŃSKIEGO!

b)      Sukcesywnie chcę oglądać adaptacje, ekranizacje filmowe książek przeróżnych – na pierwszy rzut „Żegnaj, laleczko” oraz „Małe kobietki” .

c)      NAISAĆ PRACE O GŁACZYNSKIM!

 

niedziela, 28 marca 2010, the_book

Polecane wpisy

  • Refleksja po przeprowadzce...

    O z jakim wielkim żalem opuszczam Blox.pl mając ponad 1000 odwiedzin w tygodniu.... Ale uszu do góry - podpowiada rozumek...niedługo i na Bloggerze tak będzie :

  • Przenosiny. Przeprowadzka. Przenosiny!

    Nastał czas przeprowadzki. Zapraszam więc wszystkich bardzo, ale to bardzo serdecznie na swój nowy blog, która jest kontynujacją tego co robiłam na Blox.pl. God

  • Pod wpływem emocji...Bator i Paziński

    Joanna Bator "Chmurdalia" Będąc ostatnio w bibliotece (takie już zboczenie zawodowe, mimo stosu, a nie stosiku 50 książek do przeczytania w domu) wypożyczyłam s

Spis moli