Blog > Komentarze do wpisu
Książkowo i refleksyjnie, czyli "Ex libris. Wyznania czytelnika" A. Fadiman

 

 

Po Ex libris A. Fadiman sięgnęłam z dużą, nieplanowaną radością, bo przepadam za takim „książkami o książkach”, a z drugiej strony z wielką ciekawością bo naczytałam się wiele dobrego o tej pozycji.

Faktycznie ksiązka ta obfituję w wiele anegdot i dobrych rad „książkowo- czytelniczych” jak na przykład ta, że należy dedykacje w  książce należy wpisywać na szmucpaginie a nie na stronie tytułowej, która jest zastrzeżona dla autor książki. Do tej pory nie miałam pojęcia, że tak należy robić.

Do moich ulubionych rozdziałów tej ksiązki należy „Tak nie wolno obchodzić się z ksiązką”, gdzie autorka wyraża kategoryczny sprzeciw wobec traktowania książki z „miłością dworską” tj. traktowanie tomu jak potencjalnego skarbu, do którego czytania należy zabierać się tylko i wyłącznie w białych rękawiczkach.

Ja, tak jak autorka uwielbiam, aby ksiązki żyły wraz ze mną, miała ten sam rytm. I tak czytanie w wannie, przy jedzeniu, w plenerze, w pociągu PKP (tutaj szczególne ekstremum J )nie jest mi obce i czynię to z wielką przyjemnością.

A jaką radość sprawiło mi wyrywanie kartek z bibliotecznego egzemplarza „Gry w klasy”  Cortazara, gdy byłam jeszcze w liceum – szczególnie interesowały mnie oczywiście te fragmenty związane z miłością, które przyklejałam na ścianie mojego pokoju (wstyd mi teraz troszkę jako bibliotekarce za te wyrywane strony. Hmmm, ale ja bym takiemu czytelnikowi wybaczyła, a co tam!)

Podobało mi się również część tekstu poświęcona książką, do których ma się szczególny sentyment i nigdy przenigdy nie można się z nimi rozstać, pisząc ciągle i ciągle nowe notatki na marginesach ów dzieła. Sama ksiązka staję się na tyle „zużyta”, że się po prostu rozpada. Dla mnie taką pozycją jest książka „Podróże z Herodotem” Ryszarda Kapuścińskiego – gdzie ta książka ze mną nie była i czego nie przeżyła – ulala.

Moja ocena: 5/6.

 

 

piątek, 02 kwietnia 2010, the_book

Polecane wpisy

  • Refleksja po przeprowadzce...

    O z jakim wielkim żalem opuszczam Blox.pl mając ponad 1000 odwiedzin w tygodniu.... Ale uszu do góry - podpowiada rozumek...niedługo i na Bloggerze tak będzie :

  • Przenosiny. Przeprowadzka. Przenosiny!

    Nastał czas przeprowadzki. Zapraszam więc wszystkich bardzo, ale to bardzo serdecznie na swój nowy blog, która jest kontynujacją tego co robiłam na Blox.pl. God

  • Pod wpływem emocji...Bator i Paziński

    Joanna Bator "Chmurdalia" Będąc ostatnio w bibliotece (takie już zboczenie zawodowe, mimo stosu, a nie stosiku 50 książek do przeczytania w domu) wypożyczyłam s

Komentarze
renbor1
2010/04/02 20:18:28
Czytałam w "Wyborczej" rekomendacje esejów Anne Fadiman - "Ex libris..." i "...Eseje poufałe". Bardzo bym chciała tego dotknąć. Cieszę się, że potwierdzasz. Wygląda na to, że obok samej materii eseju można tu znaleźć życiowe poradnictwo - jak żyć z książką z obopólną korzyścią ;)
Co to jest szmucpagina?
Pozdrawiam. Tamaryszek
-
2010/04/03 00:19:49
nie czytam ksiażek w bialych rękawiczkach, wszędzie je targam, pisze na marginesach, ale jednocześnie szanuję i dbam o nie. Nie jestem zwolenniczką wyginania ich we wszystkie strony, wyrywania kartek, zaginania rogów itp. Niech inni robią sobie co chcą, ale ze swoimi ksiażkami, pożyczone powinny być traktowane z atencją. Wiele książek, które komuś dałam w dobre ręce, nie wróciło lub były tak zniszczone, że długo nad nimi płakałam. Nigdy więcej. Teraz mówię wyrażnie, albo oddasz w takim stanie, jak dostałeś, albo sobie kup swoją. I niech się ze mnie śmieją.
A ksiażkę opisywaną tutaj uwielbiam
-
2010/04/05 10:17:54
Tamaryszku - ja również sięgnęłam po książkę Fadiman po recenzji w "Wyborczej", a co się tyczy szmucpaginy to wydedukowałam z opisu Fadiman, że są to te pierwsze białe kartki bez napisów, przed stroną tytułową, ale jeszcze dla zupełnej pewności sprawdzę w "Encyklopedii wiedzy o książce" jak tylko w środę wrócę do pracy:)
Kasiu.eire - dla mnie jest to zawsze zaskakujące jak różne, osobiste podejście można mieć do książek, ale doskonale rozumiem pewną zaborczość względem książek, które są moją własnością - lubię też, aby inwentarz się zgadzał i zawsze na półce była ich ta sama ilość :)
Pozdrawiam
-
ekspresyjki
2010/04/07 17:45:26
Ja kiedyś pozbawiłam książkę o Jimie Morrisonie kilku zdjęć i kilku kartek - fakt ten bynajmniej nie napawa mnie dumą :)
-
bookfa
2010/04/07 20:34:12
u nas juz przedszkolu ucza dzieci dzieci jak obchodzic sie z ksiazkami. Do polki przyklejony jest kilkupunktowy dekalog czego nie lubia ksiazki. Jest tam miedzy innymi napisane, ze nie lubia brudnych rak, jedzenia, dlugopisow, wyginania na wszystkie strony i oslich uszu. Nawet jezeli dzieci nie zapamietaja wszystkiego to jednak cos im w pamieci zostaje. Nasze ksiazki po przeczytaniu (moje i dzieci) wygladaja jakby nikt ich jeszcze nie czytal. Czego wszystkim ksiazkom zycze.
-
2010/04/08 10:34:42
Tamaryszku - szmucpagina to właśnie storna o której pisałam, bez informacji o autorze etc. Informacja sprawdzona:)
Ekspresyjki - jeśli chodzi o Jimiego to sprawa całkiem uzasadniona.
Bookfa - "bycie z ksiązkami" ma swój specyficzny subiektywny wymiar. Ja jednakże, jestem zwolenniczką ścisłego przymierza - ja - tekst, staram się nie tratować ksiązek jak eksponatów w muzeum, chcę aby żyły moim rytmem życia. Wole żyć z ksiązką niż obok niej.
Spis moli