Blog > Komentarze do wpisu
Wakacyjne (reaktywacyjne) tutii-frutii!

Na początek kilka słów odnośnie mej nieobecności. Oj, dawno mnie na blogu nie było - bo to obrona, bo to zakończenie roku szkolnego, bo... Lecz teraz w nareszcie mam czas! Oj i to dużo, bo największym plusem pracy w szkole jest fakt, że ma się dwa miesiące wakacji. (YEAH!) I mogę czytać, czytać i czytać, aż do utraty tchu (YEAH!). Oczywiście podczas wakacji musi się znaleźć również czas na festiwale! Już w przyszłym tygodniu Pearl Jam, potem Jarocin i tradycyjnie oczywiście Woodstock. Być może uda nam się wyprać również do Rumunii szlakiem gotyckich zamczysk (YEAH!). Nie pamiętam kiedy miałam takie długie wakacje, bo najczęściej (jak to studenci mają w zwyczaju) pracowałam latem. Tak się cieszę i cieszę, że nie mogę się nacieszyć!


W tym zeszłotygodniowym szaleństwie i ekscytacji przyszło mi przeczytać dwie książki – „Córkę fortuny” I. Allende oraz A. Fadiman „W ogóle i szczególe”. Na początek słów kilka o pierwszej pozycji:


Isabel Allende „Córka fortuny” – bardzo, ale to bardzo mnie ta książka rozczarowała. Wiele się po tym tekście spodziewałam, bo to pierwsza pozycja tej autorki, którą (niestety) przeczytałam. Może krótko o treści – rzecz się dzieje w Chile. Książka opisuję historię dziewczyny – Elizy, która jako niemowlak podrzucona została do domu bogatych angielskich przybyszy. Bogaci państwo biorą ją na wychowanie, kształcą i zapewniają wszelkie dobra materialne. Lecz to niewdzięczne dziewczę, które zapewnione ma wszystko pewnego dnia zakochuję się w biednym chilijskim chłopaku i wyrusza za nim do Ameryki Północnej (za nim, a nie z nim, gdyż nieszczęśnik uciekł zostawiając naszą bohaterkę „przy nadziei”), gdzie właśnie trwa „gorączka złota”. Akcji, więc w tej książce dużo! Za dużo! Rozwleczona i banalna fabuła. Przewidywalny koniec. No nie zachwyca. Taki podrabiany Marquez w spódnicy.

Moja ocena: 2/6


Anne Fadiman „W ogóle i szczególe. Eseje poufałe” – dziękuję pani Fadiman za to, że uratowała literacki honor kobiet. Jej eseje to majstersztyk pisarstwa. Zwięzłe, elokwentne, erudycyjne i naprawdę dobrze napisane. Moimi ulubionymi tekstami z tego zbioru są dwa teksty: ten mówiący o kawie („Kawa”) oraz tekst z pogranicza teorii literatury (autor a dzieło, modele odbioru tekstu) - „Prokrustes i wojny kulturowe”.

Tekst o kawie zachwycił mnie, gdyż bardzo mocno się z nim identyfikuję. Jestem wielką amatorką kawy - takiej „sypanej” - tradycyjnej z fusami. W sposób w jakim autorka piszę o tym balzakowskim napoju wzmaga nie tylko moje uwielbienie do jej tekstów, ale również (tak, tak to jeszcze możliwe) do kawy.

Drugi tekst porusza bardzo trudny, ale myślę ważny temat. Jak to ujęła sama autorka: Czy powinniśmy czytać książki ze względu na ich wartość literacką, czy ze względu na naukę moralna, jaką niosą, to znaczy dlatego, że uczą nas jak żyć? Autorka sama odpowiada, że wybór jednej ścieżki ogranicza nam pole widzenia, lepiej gdy spojrzymy na dzieło jako wypadkową, tych dwóch dróg poszukiwań. Wtedy nasze horyzonty poznania będą bardziej rozległe. Jeśli natomiast chodzi o „życie autora a dzieło literackie” to (jak ujęła to Fadiman: Jeśli autor był gnidą, czy wywalamy jego książki z kanonu?) autorka jednoznacznie stwierdza, że poznanie szczegółów życia pozwala nam lepiej zrozumieć sens książki. Jeśli więc autor Moby Dicka znęcał się nad własną rodziną, Bayron dopuszczał się kazirodztwa i pedofilii a Eliot był antysemitą to nie musimy od razu przekreślać dorobku literackiego owych dżentelmenów, ale nasze poznanie ich twórczości może stać się głębsze i lepiej rozpoznane. Zgadzam się z Fadiman, zgadzam po stokroć i śle pokłony autorce, gdyż nie tylko wskrzesiła zapomnianą formę literacką jaką jest esej, ale zrobiła to z taką pasja i fantazja, że wzbudziła mój wielki podziw i szacunek. Więcej grzechów nie pamiętam. Ufff.

Najlepszą (rewelacyjną) recenzję książki Fadiman miałam przyjemność przeczytać na blogu Ren. Polecam

Moja ocena: 6/6

(Wszystkie cytaty pochodzą z książki A. Fadiman „W ogóle i szczególe. Eseje poufałe”, Wydawnictwo „Znak” Kraków 2010)

Teraz czas na Andrzeja Plipiuka i jego książkę „Zagadka Kuby Rozpruwacza”.

Dwie godziny po pierwotnym wpisie przypomoniało mi się że... zapomniałem podzielić się radosną wieścią, że nie tylko ze mnie pedagog, ale już od 16 czerwca rasowa polonistka! Edukacja zakończona. To oficjalne oświadczenie (przynajmniej na okres wakacji)! YEAH!

niedziela, 27 czerwca 2010, the_book

Polecane wpisy

  • Refleksja po przeprowadzce...

    O z jakim wielkim żalem opuszczam Blox.pl mając ponad 1000 odwiedzin w tygodniu.... Ale uszu do góry - podpowiada rozumek...niedługo i na Bloggerze tak będzie :

  • Przenosiny. Przeprowadzka. Przenosiny!

    Nastał czas przeprowadzki. Zapraszam więc wszystkich bardzo, ale to bardzo serdecznie na swój nowy blog, która jest kontynujacją tego co robiłam na Blox.pl. God

  • Pod wpływem emocji...Bator i Paziński

    Joanna Bator "Chmurdalia" Będąc ostatnio w bibliotece (takie już zboczenie zawodowe, mimo stosu, a nie stosiku 50 książek do przeczytania w domu) wypożyczyłam s

Komentarze
renbor1
2010/06/27 14:37:37
Jest o kawie, jest i o lodach. Tekst o kawie czytałaś zapewne popijając czarny napój... Lepiej, że bliżej Ci do kawy niż do lodów - bo lżej ;)
Niezła babka z Annie Fadiman; w dodatku sowa zawzięta. Najzabawniejsza była dla mnie ta ptasia opowieść o wstających wczesnym rankiem i o tych, budzących się dopiero późną nocą.

Podzielam wakacyjny entuzjazm! Błogostan...chwilo, trwaj!
Pozdrawiam :)
ren
-
paper-lanterns
2010/06/28 12:20:04
po pierwsze gratulacje pani polonistko :)
po drugie szkoda, ze "Córka fortuny" cię nie porwała, mnie się podobało chociaż zdaje sobie sprawę, że zbyt ambitna fabuła nie była :P
po trzecie muszę koniecznie przeczytac Fadiman, już pomijając tresc, która napewno mi się spodoba, okładka jest przecudowna!
-
the_book
2010/06/28 16:46:43
Ren - dziękuję za pozdrowienia. Fadiman jest rewelacyjna muszę koniecznie wyśledzić i przeczytać jej kolejne teksty. Pozdrawiam letnio-leniwie Monika

Paper- lanterns - dziękuję za gratulację. Fadiman faktycznie pięknie wydana. A jeśli chodzi o Allende to chciałabym sięgnąć, mimo wszystko, po coś jeszcze tej autorki. Słyszałam, że najlepszą jej książka jest "Dom duchów". Myślę, że się jeszcze skuszę... :) Pozdrawiam Monika
Spis moli