Blog > Komentarze do wpisu
"Mag" J. Fowlesa oraz "Tajemnica rodu Hegartych" A. Enright

 

(Nie)magiczny „Mag” Fowlesa

To miała być książka po której naprawdę wiele się spodziewałam i która naprawdę mnie rozczarowała. Bez dwóch zdań. To nie moja literatura, to nie mój świat. Na początku pomyślałam, że jestem odosobniona w mojej opinii co do dzieła Fowlesa, ale przeszukując sieć odnalazłam wiele podobnych (niekoniecznie pozytywnych) opinii. „Męczyłam” tę książkę dwa długie, frustrujące tygodnie, klnąc przy tym niemiłosiernie i niecierpliwością  wypatrując końca. Jest jednak jedna rzecz, którą zrozumiałam dzięki Fowlesowi i której jestem już w stu procentach pewna – lubię literaturę, która została nazwana przeze mnie „literatura krótkich zdań”. Bliżej literaturę, która jest bardziej konkretna, sprecyzowana, skondensowana. Bez zbędnych opisów, nadpisów i przypisów. Dlatego moimi faworytami są: Kapuściński, Bator, Szczygieł, Bader i Borges etc.  Uważam, że autor wielość sensów, które chciał przekazać w tekście, równie dobrze zmieściłby na 100 a nie na 628(!) stronach. Ale do sedna - kilka zdań o treści książki: „Mag” Fowlesa to książką z gatunku powieści inicjacyjnych. Młody nauczyciel Nicholas Urfe trafia na grecką wyspę, aby uczyć języka angielskiego w ekskluzywnej szkole. Lecz na małej wysepce znajduję się również tajemniczy dom w którym mieszka - Conchis – jak się okaże (bagatela po 400 stronach książki) jego przewodnik do świata dorosłości (miłości). Nasz bohater będzie poddawany różnym eksperymentom, będzie uczestniczył w dziwnie psychologicznej grze – a wszystko po to aby zrozumieć, że naprawdę kocha tylko jedną kobietę  - Alison. Cóż, czego się nie robie dla prawdziwej miłości!

Co mi się nie podobało w tej książce: rozbudowana, nadbudowa, przebudowana akcja – za wiele tego, sam pomysł fabuły – manipulowanie czyimś jestestwem, przeintelektualizowane rozmowy.

Co mi się podobało w tej książce – język, główny bohater oraz fakt, że Fowles doskonale – mimo wszystko – panuje nad całą, rozbudowaną fabułą tekstu.

Moja ocena: 3/6

 

 

Przeczytałam dobrą książkę…

Drugą książką, którą w ostatni czasy miałam niebywałą okazję poznać był rewelacyjny tekst A. Enright „ Tajemnica rodu Hegartych” – uhonorowana zresztą nagrodą Bookera (2007). Przy tej pozycji doskonale sprawdza się powiedzenie – „nie oceniaj książki po okładce”. Po pierwsze dlatego, że okładka i tytuł nie zachęcał do przeczytania książki – wydawała mi się jedną z wielu kryminalno-obyczajowych pozycji, których ogrom na rynku księgarskim. Po drugie (i z tym spotkałam się pierwszy raz) – opis na obwolucie nijak się ma do faktycznej treści książki. Bowiem Enright opisuję, przede wszystkim, historie Veroniki i jej zmarłego, samobójczą śmiercią brata Liama, a nie jak to zostało umieszczone na obwolucie książki – próbę wyjaśnienia przyczyn tragedii przez poszczególnych członków Hegartych. Książka irlandzkiej pisarki, to powieść o tym jak pojedyncze, traumatyczne zdarzenia z dzieciństwa odbijają swe piętno na dorosłym życiu. Jak milczenie, obojętność może skrzywdzić drugiego człowieka. W końcu to również powieść o tym, że rodzina to nie tylko źródło radości i poczucia bezpieczeństwa, ale też źródło cierpienia. Rodzina, która ma symbolizować dobroć, zbyt zakorzeniona w tym dogmacie (stawianie norm i zachowań społecznych ponad dobro jednostki) może zniszczyć i zniekształcić dziecko na tyle, że trudno będzie mu funkcjonować w rzeczywistości dorosłych – tak jak to miało miejsce w przypadku Liama. „Tajemnica rodu…” to książka mroczna, napisana oszczędną i precyzyjną prozą, która porusza i fascynuje. To jest naprawdę bardzo dobry tekst, który wypełni zasłużył na Nagrodę Bookera. Gorąco polecam.

Moja ocena: 5/6

***

Leniwie i cudaśnie jest w moim życiu. Jestem właśnie na półmetku moich dłuuuugich  wakacji. Np. dziś podczytywałam stare numery magazynu "Bluszcz", gdzie znalazłam bardzo ciekawy artykuł dotyczący tytułów książek. Podobno najlepszym tytułem w historii literatury jest tytuł: "Sto lat samotności". W ogóle (według autorki artykułu - Julii Pańków) "samotność" w tytule to gwarantowany sukces. A najgorszy tytuł... to m.in. "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam" Paula-Mistrza Światła- Cohelo (Yeah!). W artykule mowa również o nagrodzie brytyjskiego magazynu "Bookseller", który od 30 lat przyznaje najdziwniejszym tytułom roku. Wśród nagrodzonych były takie pozycje jak: "Atrakcyjny i ciepły desing grobu", "Utrata własów w nowym milenium", "Traktory i mężczyźni, którzy je kochają" czy "Męskie genitalia i jak je ulepszyć" ("Bluszcz", marzec 2009, nr 6). Cudowne.

Pozdrawiam i leniwie macham łapką.

poniedziałek, 09 sierpnia 2010, the_book

Polecane wpisy

  • Refleksja po przeprowadzce...

    O z jakim wielkim żalem opuszczam Blox.pl mając ponad 1000 odwiedzin w tygodniu.... Ale uszu do góry - podpowiada rozumek...niedługo i na Bloggerze tak będzie :

  • Przenosiny. Przeprowadzka. Przenosiny!

    Nastał czas przeprowadzki. Zapraszam więc wszystkich bardzo, ale to bardzo serdecznie na swój nowy blog, która jest kontynujacją tego co robiłam na Blox.pl. God

  • Kapuściński moja miłość - łańcuszek vol. 2

    Otrzymałam od Lilithin zaproszenie do łańcuszka wakacyjnego vol. 2. A oto i moje odpowiedzi: 1. Czy masz jakąś książkę lub autora do których wracasz w okresie

Komentarze
kornwalia.mikropolis
2010/08/09 17:51:56
"Męczyłam tę książkę dwa długie, frustrujące tygodnie, klnąc przy tym niemiłosiernie i niecierpliwością wypatrując końca." Podpisuję się pod tym ręcyma i nóżynami, tyle że u mnie to trwało chyba z cały miesiąc ;) Ale inicjacja, serio? Albo tego nie zauwazyłam, albo byłam za młoda (to było z 10 lat temu), albo uznałam, że facet pierdzielił trzy po trzy, żeby mi na końcu szepnąć na ucho jakieś słowo, co to było? "może" czy coś takiego? Pamiętam, że pomyślałam wtedy, iż nie musiał tak długo z tym zwlekać i katować mnie przez tyle stron dla tak marnego zakończenia, z satysfakcją zamknęłam książkę i więcej o niej nie myślałam ;)
A co do "Rodu..." to jest to już któraś pozytywna recenzja o nim, w wyzwaniach literackich był często czytany, chyba się zainteresuję:)
"Sto lat samotności"- miód na moje uszy!
-
owarinaiyume
2010/08/09 20:28:04
"Maga" nie czytałam, więc nic konstruktywnego nie powiem, ale przyznam, że mnie zainteresowałaś tą książką xD

Równie dobrym tytułem jest "Imię róży" xD

Pozdrawiam!^^
-
renbor1
2010/08/09 20:37:19
Oj, Monia:)
Cieszę się, że doceniasz Hegartych. Podzielam Twoją aprobatę. Z zastrzeżeniem, że to książka kolczasta i wcale nie uwodzi stylem ani rytmem opowieści. Jest szarpana. Bo tylko dom Weroniki miał kolory dobrane do łagodnych stanów duszy (beże, popiele...). To jest opowieść z nerwem, opis "stypy w Hadesie" i okaleczonych wspomnień. Tu zgoda.
Oczywiście (jak wiesz), co do "Maga" zdania mamy rozbieżne.
Inicjacja to raz. Dwa: karkołomna (ale cudowna) gra miraży, złudzeń, odkryć traconych tuż po olśnieniu. Przebieranki, które demaskują asekuracje. Fowles nie tylko bardzo zręcznie panuje nad kompozycją i zamiast jednego zakrętu wymyśla tor z kaskadą bardzo ostrych zwrotów akcji, ale coś fajnego tam przemyca. Tu się nie będę mądrzyć, bo jeśli według Ciebie nie przemyca, to ja Gombrowicza nie przeskoczę ("jak zachwyca, jeśli nie zachwyca"). Ale odkryć, że się kogoś kocha - choć i owszem,można raz - nie zaszkodzi po raz wtóry i w odmiennej konstelacji.
Dodam, że "Mag" w moim rankingu nie podskoczyłby do wyżyn "Stu lat samotności". Inna kategoria. I właśnie ta zawiłość akcji, która jest siłą powieści (przy pierwszej lekturze), nie utrzymuje napięcia przy kolejnym podejściu.

Dziękuję za podrzucony łańcuszek;)
Zmierzę się z nim, ale proszę o cierpliwość, bo dopiero co z włóczęgi górskiej powróciłam i zaległości się piętrzą.
Pozdrawiam!
ren
-
2010/08/10 16:52:24
Kornwalio - "Tajemnice rodu..." polecam bo to naprawdę dobra rzecz, którą warto znać. Co do "Maga" to bez dwóch zdań jesteśmy teraz razem w silnej opozycji przeciwko Fowlesowi :) Pozdrawiam serdecznie :)

Owarinaiyume co do "Maga" :D :D :D . "Imię róży" również było wspomniane w tym artykule - jako naprawdę rewelacyjny tytuł, obok "Lalki", "Przemieniło z wiatrem" i "Wilka stepowego". Pozdrawiam serdecznie :)

Ren - "Magiem" to w moim przypadku totalny niewypał i chociaż nie wiem jak bym się starał to nie polubię tej powieści. Sama napisałaś, że książka nie uwodzi przy kolejnym czytaniu, już nie zachwyca...A Marquez i owszem nawet przy 576 lekturze. Czy to właśnie nie miara dobrej książki?! W "Tajemnicy rodu..." pisząc "precyzyjna proza" miałam na myśli nie rytm książki, ale właśnie fakt, że jest to książka tzw. "krótkich zdań". To mnie właśnie w niej zachwyciło. Bardzo dziękuję za chęć udziału w łańcuszku. Z pozdrowieniami, Monia ;D
-
2010/08/11 11:37:41
Ja, uwielbiając "Kochanicę Francuza", mam na "Maga" wielki apetyt, ale coś nie mogę się do niego zabrać - a to nie mam czasu, a to jest wypożyczony we wszystkich pobliskich bibliotekach, a to znowu decyduję, że wolałabym przeczytać go w oryginale. Za rok, może dwa... dam znać, co o nim sądzę ;)

Marquez w ogóle ma talent do tytułów - Nie ma kto pisać do pułkownika, Dwanaście opowiadań tułaczych, Kronika zapowiedzianej śmierci, Miłość w czasach zarazy...

Z innych IMO świetnych tytułów: Un lugar sin limites (to nie brzmi tak dobrze po polsku), Lot nad kukułczym gniazedm, Nieznośna lekkość bytu, Popiół i diament, Chrystus z karabinem na ramieniu, Idiota, Czas pogardy, Czarodziejska góra, Gaza blues, Pride and Prejudice, Raj tuż za rogiem, Vanity Fair, Traktat o łuskaniu fasoli... i prawie wszystkie tytuły tomików Tuwima :)
-
2010/08/15 17:54:06
Fabulitas - zgadzam się co do tytułów w 100%. Tak jak ty uważam, że Marquez w tej dziedzinie osiągnął mistrzostwo! Właśnie te tytuły, który wymieniłaś również zostały zauważone w tym artykule. A co do "Maga" to jak już przedstawiłam powyżej - no, nie zachęcam :) pozdrawiam serdecznie- M.

P.S. Dziękuję jeszcze za polecane książki z "Rosji w literaturze" :D
-
julia.ultramaryna
2010/08/15 22:45:40
Też wolę "zwarte" książki. Może ma to związek z tym, że pozycje bardzo obszerne zawsze mnie przerażają. Jeśli taki "grubas" mi się nie spodoba, to i tak będę go męczyła do końca. Chyba muszę się tego oduczyć. Druga przedstawiona przez Ciebie powieść wygląda bardzo ciekawie. Zobaczę.

Pozdrawiam!
-
2010/08/16 17:08:31
Julio - cieszę się, że podzielasz mój pogląd co do "zwartych" książek. Super określenie! Ja też niestety "przemęczyłam" "Maga" do ostatniego zdania. Chociaż jestem po 500 stronach "Chmurdalii" J. Bator i jestem zachwycona :D Pozdrawiam serdecznie Monika
-
moni-libri
2010/08/20 17:42:18
Tajemnicę rodu Hegartych czytałam lata świetlne temu ... :) zaraz jak tylko się ukazała skusiłam na oryginał i nie żałuję. Jeżeli masz taką możliwość, przeczytaj - zupełnie inne doznania!


P.S. Bardzo podoba mi się nazwa Twojego bloga - god save the book:))) jestem za!
-
2010/08/21 17:53:52
Moni-libri - dziękuję :D
Spis moli