Blog > Komentarze do wpisu
Pod wpływem emocji...Bator i Paziński

 

 

Joanna Bator "Chmurdalia"

Będąc ostatnio w bibliotece (takie już zboczenie zawodowe, mimo stosu, a nie stosiku 50 książek do przeczytania w domu) wypożyczyłam sobie (kurka! No, nie mogłam się oprzeć) „Chmurdalie” Joanny Bator. Ja po prostu uwielbiam jej książki. Bez dwóch zdań. Dlatego recenzja drugiej części „Piaskowej góry” (chyba tak można określić „Chmurdalie”) będzie bardzo emocjonalna (oczywiście tylko zabarwiona tymi pozytywnymi odczuciami). Wszystkie zachwyty, które  towarzyszyły mi podczas lektury „Piaskowej góry”, obecne były również podczas lektury „Chmurdalii” z jednym zastrzeżeniem – fabuła powieści nie była już tak intrygująca ja w przypadku pierwszej części. Ale od początku. Język (!), bohaterowie, historia – na piątkę. W sposób jaki pisze Joanna Bator to mistrzostwo. Zdanie stworzone przez  Bator zachwycają i powalają na kolana. A sama historia… To dalsze losy Dominiki Chmury i jej matki Jadzi Chmury. Na stronach książki oprócz głównych bohaterek, przewija się oczywiście cała galeria postaci, w jakiś sposób z sobą powiązanych, nieprzypadkowych: Grażynka, ciemnoskóra Sara, Ivo – cukiernik … . Autorka ma cudowny talent do pisania powieści wielowątkowych, ale w sposób tak precyzyjny, że po prostu … zachwyca. Co uderzające, książka jest bardzo kobieca – tam właśnie my, dziewczyny  utrzymujemy ten męski świat w ryzach. Tak jak w przypadku „Maga” 600 stron to była dwutygodniowa katorga,  tak w przypadku „Chmurdalii” 500 stron to była dwudniowa przyjemność. A czym jest tytułowa „Chmurdalia”?! Kraino odległo od Wałbrzycha, miejscem w chmurach dali, gdzie ucieka się przed pamięcią i przeszłością. Pozwolę sobie przytoczyć mój ulubiony fragmenty książki – tak na posmakowanie języka J. Bator:

Panowie poruszyli kwestię inżynierii mostu wiszącego, którego byle nie rozhuśtać, niejedno przetrzyma, psy zaprzyjaźniły się i powąchały, a bibliotekarka czytała książkę Olgi Tokarczuki wzdychała, bo zaczynał jej się podobać inżynier Jerzy; ach, z takim panem w domu górskim życie wieść sobie ciekawe, raz dzienne, raz nocne.

(J. Bator, „Chmurdalia”, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010, s. 478)

Polecam. Och, polecam!

Moja ocena 6/6.

Piotr Paziński "Pensjonat"

„Pensjonat” Piotr Paziński - to książka, nie to esej, który przede wszystkim traktuje o przeszłości. Tytułowy pensjonat to miejsce, gdzie kuracjusze, w większości pochodzenia żydowskiego przybywali, aby podreperować zdrowie i pobyć w miejscu - oazie, wolnej od napięć i niepokojów politycznych. Pensjonat był swoistą wyspą wolności po grozach i demonach Holocaustu. Narratorem tekstu jest dorosły mężczyzna, który przebywał w tym magicznym miejscu w okresie dzieciństwa. Powrót do pensjonatu po latach okaże się powrotem w przeszłość – jakże mglistą i ulotną. Bowiem w starym, niszczejącym budynku nic nie jest takie samo. Nie ma już dawnych kuracjuszy, nie ma miejsc zapamiętanych z przeszłości. Tamto pokolenie – precyzyjniej – resztki tamtego pokolenia, które jakimś cudem uniknęło śmierci z rąk nazistowskich oprawców, umarło – pozostał po nich tylko niszczejąc pensjonat. Ale też pamięć! Pamięć, która mimo, że ulotna pozwala na trwanie i istnienie osób, które odeszły. Chociażby na chwilę. Dlatego należy ćwiczyć pamięć, tak jak to robi narrator tekstu – aby przedłużać trwanie osób, których już nie ma. „Pensjonat” Pazińskiego to dobra rzecz. Napisana w precyzyjnym, minimalistycznym językiem. Czyta się szybko i łatwo. Nominowana do tegorocznej Literackiej Nagrody Nike oraz uhonorowana Paszportem Polityki - i choćby dlatego wypada ją znać. Polecam i zachęcam.

Moja ocena: 5/6.

Zdając sobie w pełni sprawę z faktu, że moje dzisiejsze wpisy (a na pewno pierwszy) są mało merytoryczne, kajam się i zawstydzona idę robić pranie.

P.S. Zarówno Bator („Piaskowa góra”) i Paziński są nominowani do tegorocznej Literackiej Nagrody Nike. Nie ukrywam, że trzymam mocno kciuki za wałbrzyska opowieść :D

poniedziałek, 16 sierpnia 2010, the_book

Polecane wpisy

  • Refleksja po przeprowadzce...

    O z jakim wielkim żalem opuszczam Blox.pl mając ponad 1000 odwiedzin w tygodniu.... Ale uszu do góry - podpowiada rozumek...niedługo i na Bloggerze tak będzie :

  • Rosja moja miłość!

    „Rosja w literaturze” to moje pierwsze wyzwanie – należy być uczciwym - basta. Na pytanie - „gdzie zainspirowana lekturą chciałabym poj

  • Kapuściński moja miłość - łańcuszek vol. 2

    Otrzymałam od Lilithin zaproszenie do łańcuszka wakacyjnego vol. 2. A oto i moje odpowiedzi: 1. Czy masz jakąś książkę lub autora do których wracasz w okresie

Komentarze
2010/08/16 13:13:08
"Pensjonat" czeka na półce na swoją kolej.
-
2010/08/16 15:19:40
Nutto - polecam - tak jak wyżej :D pozdrawiam
-
julia.ultramaryna
2010/08/16 16:11:38
Muszę wreszcie dorwać "Piaskową górę"! Mam już na nią gigantyczną ochotę.
-
2010/08/16 17:04:40
Julio-
polecam, polecam naprawdę gorąco. Czytelnicza, sama przyjemność :D Pozdrawiam Monia :)
-
owarinaiyume
2010/08/17 16:49:17
Znowu kusisz tą Bator. Chyba się jednak zdecyduję xD'''''''
-
renbor1
2010/08/17 16:53:38
Dlaczego obie książki wciąż czekają na moje chętne oczy? Bator będzie pierwsza. Twój entuzjazm mnie dopinguje i nabieram zadyszki. Ale widać taka już żarłoczność mola (co to w domu ma 50 tomów w kolejce a szuka następnych) :)

Oby mnie nie zwiodły oczekiwania, ciekawam języka p.Joanny.
Pozdrawiam.
Niech pranie będzie czyściutkie i od razu wyprasowane.
ren
-
2010/08/18 16:31:07
Owarinaiyume ja tak bardzo polecam Bator jak stąd do...tj. bardzo, ale to bardzo :D Pozdrawiam serdecznie M.

Ren Cóż mogę rzec - polecam, ale polecam, polecam i polecam Bator :D Obiecuję, język Cię zachwyci!
Pranie faktycznie czyściutkie (to zasługa pralki), niestety nie wyprasowane (oj, nie lubię tego robić). Chociaż, faktycznie moją recenzją zasłużyłam na karę (prasowanie) :D Pozdrawiam M.
-
ekspresyjki
2010/08/20 10:19:48
Ja także trzymam kciuki za "Piaskową górę" - najlepszą polską powieść, jaką w tym roku czytałam :)

Skarletka
-
2010/08/20 11:20:45
Skarletko - mam naprawdę duża nadzieję, że Joanna Bator wygra. Jestem właśnie przed lekturą "Nocnych wędrowców". Zobaczmy czy sprosta "Piaskowej górze". Bo Bator naprawdę wysoko postawiła porzeczkę. Pozdrawiam Monia
-
ekspresyjki
2010/08/20 12:28:50
A ja mam w planach "Chmurdalię" - pożyczyłam od przyjaciółki która twierdzi, że dorównuje poziomem "Piaskowej górze", a może i ją przewyższa - co trudno mi sobie wyobrazić :)

Skarletka
-
2010/08/20 13:48:15
Skarletko - faktycznie "Chmurdalia" troszkę odbiega poziomem od "Piaskowej...", ale nadal Pozostaje genialna :) Chętnie przeczytam o Twoich wrażeniach z lektury :D M.
Spis moli