Kategorie: Wszystkie | Do przeczytania | Perypetie bibliotekarza
RSS
wtorek, 30 marca 2010
Lem Tomasz "Awantura na tle powszechnego ciążenia"

 

Książka Tomasza Lema to książka bardzo  przyjemna , ciepła a przy tym bardzo dobra.

Syn Stanisława Lema opowiada w anegdotach o życiu autora Cyberiady, który oprócz tego, że był wspaniałym pisarzem, był również wspaniałym, choć nie łatwym w codziennym życiu człowiekiem - ojcem.

"Awanturę na tle powszechnego ciążenia" potraktowałam jako preludium do książek "Śledztwo" oraz "Solaris".

Książkę czyta się jednym tchem tj. około 3 godzin

Myślę, że doskonałą recenzją książki niech będzie mój ulubiony fragment "Awantury...":

„Któregoś dnia wróciłem do domu z kolejną polonistyczną zagwozdką. Zadanie brzmiało: „Sienkiewicz i Żeromski, opowiadanie z użyciem dialogu”. Miałem także wymienić tematy wspólne wszystkim utworom tych autorów.

Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby z tym pójść do ojca, prawdopodobnie wypłoszył mnie „dialog”, bo co do wspólnych tematów nie miałem wątpliwości – w szkole wytłumaczono nam to jasno i jednoznacznie.

Obydwa pytania wywołały w nim pewien niepokój, żeby nie powiedzieć – popłoch.

W pierwszym wypadku zasugerował napisanie opowiadania o tym, jak w bliżej nieokreślonym  miejscu dochodzi do spotkania Żeromskiego i Sienkiewicza, którzy rozmawiają o swojej twórczości.

W drugim mruknął kilka razy „cholera jasna” i powtarzając z niedowierzaniem – „jak to: wszystkich?” – zadzwonił do swojego przyjaciela profesora Błońskiego, który mieszkał przy tej samej ulicy.

- Janku, jaki jest wspólny temat wszystkich utworów Sienkiewicza i Żeromskiego?

Ojciec machnął ręką, żeby nie przeszkadzał, kiedy usłużnie zacząłem paplać, że chodzi oczywiście o miłość do ojczyzny i piękno przyrody ojczyzny.  Do głowy przyszła mi jeszcze tęsknota za ową ojczyzną, chociaż nie byłem pewien, czy tęsknota nie była zarezerwowana dla Mickiewicza (Pan Tadeusz) i Sienkiewicza (Latarnik).

- Zwariowałeś? – odpowiedział Błoński – Nie ma tematów wspólnych dla wszystkich utworów!

-Tak? – odparł ojciec. – Bo widzisz, polonistka mego syna, którą kształciłeś i której dałeś nawet, zdaję się, magisterium, tak twierdzi…

- Ależ zaocznie, Staszku! Ona magisterium dostała zaocznie!”

Tomasz Lem, "Awantura na tle powszechnego ciązenia", Wydawnictwo Literackie 2009

 Moja ocena: 5/6

08:48, the_book
Link Komentarze (4) »
niedziela, 28 marca 2010
Domosławski Artur "Kapuściński. Non-fiction"

Tytuł mojej recenzji książki „Kapuściński. Non-fiction” Artura Domosławskiego powinien brzmieć – „No i po co tyle hałasu!” lub „Wiele hałasu o nic” (do wyboru).

Z wielką ostrożnością, by nie powiedzieć niepokojem podeszłam do książki Domosławskiego (pisałam o tym na blogu), myśląc, że książka ta to obrazoburczy, kłamliwy paszkwil. Nic bardziej błędnego. Książka Domosławskiego to bardzo dobra dziennikarska robota, gdzie chronologicznie, bardzo wnikliwie zostało przedstawione życie autora Cesarza. Skrupulatność Domosławskiego jest zaskakująca – rozmawiał chyba ze wszystkimi osobami z otoczenia Kapuścińskiego, jeździł jego śladami po świecie, przeczytał chyba wszystko co zostało napisane i wydane o Kapuścińskim (tutaj szczególne wyrazy uznania – pamiętam jak w tamtym roku próbowałam przedrzeć się przez stosy materiałów dotyczące pisarstwa i życia reportera – ich ilość przerażała). Ciekawe jest również to, że Domosławski po każdym „niestosownym” fakcie stara się usprawiedliwiać i tłumaczyć autora Hebanu. Kapuściński jawi się w książce Domosławskiego jako człowiek prawdziwy i zaangażowany – cokolwiek robił (czy to działalność w ZMP, czy działalność w partii), robił przekonaniem o słuszności swojego postępowanie. Kapuścińskiego komunizm nie „uwiódł” on naprawdę i prawie do końca (tj. 1989 roku) wierzył, że idea „równości, sprawiedliwości” jest do wypracowania przez rząd Gomułki, Gierka…późniejsze lata pokazały, że Mistrz jednak się pomylił. Myślę, że popularność pisarstwa bierze się między innymi stąd, że Kapuściński był w pełni prawdziwy w swoich tekstach, tak jak był prawdziwy w swoich przekonaniach. A w co Kapuściński wierzył, bez względu na czas i ustrój?! – Myślę, że wierzył w człowieka (chociaż droga do tej wiary nie była drogą łatwą). Co mnie cieszy, to fakt, że po przeczytaniu tej książki Kapuściński jawi mi się jako zwykły człowiek, który wkurza się, kreuje, pije wódkę, kocha…

Dobra to książka zaprawdę! Kapuściński wielkim pisarzem (reporterem) był, a Domosławskim jego oddanym uczniem!

Pozwolę na zakończenie przytoczyć sobie cytat Stasiuka, który doskonale oddaje moje odczucia względem ksiązki i samego Ryszarda Kapuścińskiego:

Czyta się to jednym tchem, bo jest to opowieść o żywym człowieku uwikłanym we własne los, w historię, w słabości i śmieszności. Dopiero na takim tle widać wielkość, wielowymiarowość Kapuścińskiego. Domosławski podąża jego śladem, stara się dotrzeć do prawdy i nie przejmuję się tym, że niektórzy chcieliby mieć kolejnego polskiego świętego. Na szczęście nie jest to kolejna hagiografia, która czyni z bohatera jakiegoś mentalnego eunucha. A do takich wizerunków Polak kocha się modlić, ponieważ nie stawiają mu żadnych wymagań, a tylko łechcą narodowy idiotyzm.

Andrzej Stasiuk

 

Moja ocena: 5/6

1. P.S. Napisałam wczoraj recenzje Domosławskiego, aczkolwiek komputer się zawiesił i ….poszło!  Dziś musiałam nadrobić zaległości. A GAŁCZYŃSKI CIĄGLE NA TAPECIE.

2. P.S. Powzięte zostały następujące decyzje:

a)      Muszę zacząć czytać lektury,  a że są przyjemne na tym ostatnim roku – to nie będzie chyba tak dramatycznie (Lem, Gombrowicz, Stasiuk etc.), ale zanim to nastąpi dokończyć muszę książkę Tomasza Lema „Awantura…”.     NO I GAŁCZYŃSKIEGO!

b)      Sukcesywnie chcę oglądać adaptacje, ekranizacje filmowe książek przeróżnych – na pierwszy rzut „Żegnaj, laleczko” oraz „Małe kobietki” .

c)      NAISAĆ PRACE O GŁACZYNSKIM!

 

12:51, the_book
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 marca 2010
Radocha po pachy

Dziś był wspaniały dzień. Przyszła duuuuuuża paczka z Merlina do biblioteki.

I tak się cieszyłam, tak się cieszyłam, że wąchałam te książki, dotykałam i wszystkim w szkole rozpowiadałam, że one już są , już są! :)

I chodziłam (chodzę, nadal pozostając w ekstazie) z taaaakim uśmiechem.

No i mam, mam A. Domosławskiego "Kapuściński..." oraz wiele, wiele innych...

Tak się spieszyłam, ażeby podzielić się z tą informacją, że bardzo krótka wyszła mi recenzja książki Szczygła.

A co tam, takie paczki to nie codzienność i nie przelewki.

Pozostaje tylko jedno pytanie: kto teraz napisze za mnie pracę o Littellu i Gałczyńskim, no kto?!

:)

Rzeczone książki:

 

Szczygieł Mariusz "Gottland"

 

Książka Szczygła jest po prostu rewelacyjna. Genialna, genialna...

Myślałam, że po Kapuścińskim nikt już nie napisze dobrego reportażu ...a tu TAKA niespodzianka.

"Gottland" to książka o Czechach, kraju który stał się swoistym "poletkiem Boga" (Bożym igrzyskiem?!). Faszyzm, komunizm (jakże mroczny i bezwzględny) okrutnie doświadczył mieszkańców państwa Kafki. Bohaterowie u Szczygła to najczęściej osoby popularne nie tylko w kraju naszych sąsiadów, ale również poza jego granicami np. Karol Gott (tytuł!), Helena Vondrackova, Vaclav Havel etc. Ich losy, postępowanie to pretekst do ukazania jakże skomplikowanej i niejednoznacznej historii Czech.

Książka - genialnie minimalistyczna językowo, intrygująca, mądra!

 

Warto, naprawdę warto przeczytać!

Dużo, dużo tych wykrzykników, ale zasłużenie.

Moja ocena: 6/6

18:25, the_book
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 marca 2010
Kosiński Jerzy "Malowany ptak"

 

 

Książkę Kosińskiego zapamiętam na zawsze. Nie dlatego, że była książką rewelacyjną, fenomenalną, odkrywczą, ale dlatego, że była książką przerażającą. Przerażającą!!!

Bałam się kolejnej strony, zastanawiając się kto tym razem zostanie zgwałcony, okaleczony, zabity. Najgorsze jest to, że ta książka pozostanie we mnie na zawsze. Bo takie, książki się zapamiętuje…Niestety!

 

Książka to opowieść chłopca, którego rodzice umieszczają na wsi podczas II Wojny Światowej, po to aby go uchronić przed prześladowaniami ze strony nazistów. Chłopiec pochodzenia żydowskiego (cygańskiego?) od tej pory przemieszcza się z wioski do wioski nigdzie nie znajdując schronienia, prześladowany za swoją odmienność (śniada karnacja skóry). Ciągle wypędzany, torturowany ….

Książka ukazuję nam wieś jako piekło gorsze od samej wojny, jej mieszkańców jako ludzi niespełna rozumu, zabobonnych i pół-inteligentnych. I wszędzie, wszędzie okrucieństwo.

 

Mam wrażenie, że wszechobecna przemoc, która jest obecna w tej książce niczemu nie służy. Jedynym jej zadaniem, jest pognębić czytelniczą duszę. Moja opinia jest pewnie podyktowana faktem, że ostatnio jestem bardzo na bieżącą z literaturą tego okresu i ksiązka Kosińskiego tylko przeraża.  Pewnie, pewnie tak podkreślana problematyka inności, ale czy nie lepiej akurat to zagadnienie ujęła Magdalena Tulli w „Skazie”?

Jedyną dobrą strona tej książki jest jej język. To wszystko.

Nie polecam.

Moja ocena: 2/6

 

p.s. Postanowiłam od tego wpisu oceniać książki. To pomaga.

 

12:30, the_book
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 08 marca 2010
Grossman Wasilij „Życie i los”

 

Książka „Życie i los” jest jedną z najważniejszych książek XX wieku. Jest lekturą obowiązkową, dla wszystkich, którzy podejmują próbę zrozumienia dwóch wielkich niszczących sił ubiegłego wieku – nazizmu i totalitaryzmu radzieckiego. Jest też wspaniałym świadectwem człowieczeństwa w czasach antyhumanitarnych.

„Życie i los”   jest książką wybitną! Bo w przypadku tej pozycji trzeba używać wielkich słów.

Sięgnęłam po tę książkę w kontekście pracy o „Łaskawych” J. Littellla. Dla Littella była ona inspiracją do stworzenia swego opus vitae. Jednakże w tym przypadku uczeń nie przerasta mistrza. Littellla tworzy kreacje, Grossmsman opisuje życie. Trzeba jednakże oddać, że Grossman był bezpośrednim uczestnikiem tamtych wydarzeń, Littell odtwarza je z relacji osób trzecich.

Trudno streścić „Życie i los” Grossmana. Ksiązka jest wielowątkowa, liczy sobie 879 stron. Główną osią akcji (podobnie jak u Littella) jest bitwa stalingradzka, wokół której toczą się los i życie bohaterów. Od jej wyniku zależała również przyszłość Europy – która mogła zabarwić się na kolor granatowy lub czerwony. Uczestnicy tej bitwy żyją w ciągłym strachu, nie tylko przed wrogiem, ale również przed towarzyszami walki – jedno niewłaściwe słowo o „naczelnym wodzu – Stalinie” a można stać się wrogiem, zostać rozstrzelanym. W przeważającej części książki opisane zostały bowiem losy Rosjan – pochodzących z różnych rodzin i środowisk, ale są też liczne fragmenty poświęcone odmiennej perspektywie – „wojnie „oczami Niemca”. Dwa odmienne narody, te same problemy ludzi, te same wyzwania , gdyż w obliczy śmierci każdy pozostaje – człowiekiem, bez względu na  pochodzenie, wyznanie, przekonania.

Jednym z głównych bohaterów ksiązki jest Wiktor Sztrum – profesor akademii, Rosjanin, pochodzenia żydowskiego - parte-parole samego autora, który początkowo stara się walczyć o swoją wolność, przekonania, jednakże pod wpływem „losu” ugina się pod ciężarem stalinowskiego reżimu. Pozostali bohaterowie, których jest naprawdę wielu, prowadzą własną, intymną rozgrywkę o „życie”, a może trafniej: o przetrwanie. Szczególnie warto zwrócić uwagę na postaci kobiece w tej powieści, silnie kobiety, których instynkt istnienia jest silniejszy od wszystkich przeciwności „losu”.

Kluczową sceną książki jest śmierć kobiety i dziecka w komorze gazowej. Jest to najbardziej dramatyczny i przejmujący opis zagłady w historii literatury.

Grossman, który przeżył Stalingrad, wyzwolenia obozów koncentracyjnych, prześladowania daje niezwykłe świadectwo tego, że nawet w najtrudniejszych warunkach, człowiek pozostaję człowiekiem.  Dobroć wbrew wszystkiemu, nieracjonalna, szalona, nie wynikająca wcale z religii, przekonań jest elementem, który sprawia, że człowiea stać na humanitaryzm. Ta dobroć to nasza wolność i władza. Littell, który uważa, że nasza szlachetność to nic nie znaczący okruch życia, los ma w swoim władaniu nasze istnienie, jesteśmy tylko marionetkami złośliwego demiurga – jest przy Grossmanie śmiesznie nierzeczywisty, brzmi fałszywą nutą.

Polecam tę książkę wszystkim, którzy podejmują próby zrozumienia Holocaustu, totalitaryzmu radzieckiego. Uważam, że lektura książki Wasilija Grossmana jest do ów zrozumienia kluczem.

 

To po prostu trzeba przeczytać!

1.P.S. Lektura tej książki była lekturą trudną. Cieszę się jednak, że ja przeczytałam. Osobnym tematem są dzieje samej ksiązki – skonfiskowanej przez władze radzieckie, wydanej po śmierci pisarza…

2. P.S. Ale się rozpisałam…a mam wrażenie, że o wielu rzeczach nie wspomniałam…

3. P.S. A teraz „Malowany ptak” Kosińskiego…

 

17:39, the_book
Link Komentarze (4) »
środa, 03 marca 2010
Kapuściński mój Mistrz.

 

 

Na bieżąco śledzę dyskusję wywołaną książką Artura Domosławskiego „Kapuściński. Non –fiction”. Dyskusje nie tyle o książce, co o samej sylwetce Ryszarda Kapuścińskiego. Bardzo emocjonalnie podchodzę do całego tego zamieszania. Rok temu kończyłam pisanie pracy magisterskiej zatytułowanej „Ryszard Kapuściński – nauczyciel i wychowawca”. Przeczytałam wszystkie jego książki. Płakałam jak umarł…A teraz jest mi smutno i chciałabym, aby to całe zamieszenie się już skończyło. Na razie odkładam na bok wszelkie recenzje książki Domosławskiego. Muszę przez nią sama przebrnąć (już zamówiona w Merlinie). Muszę to zrewidować i przemyśleć. A na razie zawierzam Zygmuntowi Baumanowi, który napisał:

„Ksiązka Domosławskiego jest, poza wszystkimi innymi jej zaletami, także wnikliwym studium sztuki życia. Traktatem o rzeczach wielkich, jakich ta sztuka potrafi dokonać i gdzie są jej dokonań granice. I jakie są jej uprawiania koszta. I jakie są jej uprawiania koszta. (…) Ceną, jakiej spłacanie najboleśniej chyba odczuł, było niekończące się pasmo rozczarowań i zawiedzonych nadziei, i gorzki osad przezeń pozostawiony: poczucie własnej bezsiły – wątłość słowa wobec potęgi zła.”   (Zygmunt Bauman, Tygodnik Powszechny, nr 9/2010)

P.S. Ksiązka Domosławskiego dziś trafiła do księgarń, w Międzynarodowy Dzień Pisarzy, oraz w przeddzień urodzin moich i Ryszarda Kapuścińskiego.

Zakładki:
2010 PRZECZYTANE
Aktualnie czytane - "Stulecie chirurgów" Thorwald Jürgen
Podczytywane-podpatrywane
Wyzwanie - Rosja w literaturze
Z drugiej strony barykady - bibliotecznie
Spis moli