Kategorie: Wszystkie | Do przeczytania | Perypetie bibliotekarza
RSS
niedziela, 23 maja 2010
"Kamień cierpliwości" - Atiq Rahimi

 

Miałam czytać lektury, lecz ponownie do biblioteki przyszła duuuuuża paczka z Merlina i nie mogłam się powstrzymać…tak, tak….[kurka]. Zresztą naczytałam się tyle dobrego o tym tekście, że naprawdę nie mogłam się powstrzymać. A termin egzaminu zbliża się nieubłagalnie. Ehhh, a co tam! Usprawiedliwia mnie chyba tylko to, że „połknęłam”  „Kamień cierpliwości” na jednym wykładzie. Bo to dziełko niedużych gabarytów i rewelacyjnie napisane, więc czytanie poszło mi dość sprawnie.

Książka opowiada historię kobiety, muzułmanki, której mąż – bojownik i ekstremista został, podczas walki, trafiony kulą w kręgosłup -znajduję się więc na granicy życia i śmierci, wykazuje tylko minimalne funkcje życiowe. Główna bohaterka czuwa przy mężu, stając się lub trafniej  próbując stać się tytułowym „kamieniem cierpliwości - Syngue Sabur”. Kobieta troszczy się o męża, który był dla niej katem i tyranem. Z początku modli się o jego powrót do zdrowia, jednakże po pewnym czasie modlitwa przemienia się w specyficzne wyznanie kobiety, która zniewolona próbowała zachować dla siebie „wycinek normalności”  - intymność, w której odnajduję wolność. Szept wyznań zamienia się w krzyk rozpaczy.


Mocna i piękna książka. POLECAM!


Moja ocena: 6/6

22:29, the_book
Link Komentarze (6) »
niedziela, 16 maja 2010
O Historii słów kilka...

 

 

Stefan Chwin „Krótka historia pewnego żartu

Książka Chwina w całości została oparta na wspomnieniu. Wspomnieniu chłopca (autor), który urodzony w ostatnich dniach wojny żyje w specyficznej przestrzeni ścierających się „historii”. Pomiędzy hitleryzmem (już minionym), stalinizmem i amerykanizmem (obecnie). Książka to wspaniałe świadectwo trwania i dostosowywania się człowieka do sytuacji, w której przyszło mu żyć, bez względu na okoliczności. Miejsce akcji to oczywiście Gdańsk (po lekturze Hanemanna i Weisera Dawidka mam wrażenie, że Gdańsk jest mi bardzo bliskim i znanym miastem).  Książka to niezwykła – dotyka problemów, które na przestrzeni zaledwie kilkunastu lat zmieniły całkowicie bieg historii i uwikłanych w nią ludzi. Historia „żartuje” z człowieka. Tak jak zażartowała z ojca bohatera, który musiał wynieść się z Wilna, jak z Niemców, którzy tworząc sobie wspaniały, gdański świat w końcu go opuścili oraz samego bohatera, którego zafascynowanie Pałacem Kultury skłoniło do tworzenia wspaniałych obrazów. Najbardziej porażający był dla mnie opis poniemieckiej łazienki, pięknej secesyjnej wanny, witraży, którego właścicielem w czasie wojny był esesmanem. Piękno i zbrodnia. Historia weryfikująca wszelkie „chcenie” i „posiadanie człowieka”.

 

Imre Kertesz „Dossier K.”

Kolejną rzeczą, którą przeczytałam to „Dossier K.” Imre Kertesza. Książka, która pobodnie jak powieść Chwina traktuję o przeszłości i jej relatywnym obrazowaniem. Książka Węgra to dość specyficzny tekst. Wywiad z samym sobą. Próba autobiograficzna. „Dossier K.” to książka, która porządkuję jakoby myślenie autora o samym sobie. Odnalezienie własnego „Losu utraconego” na podstawie uporządkowania zdarzeń z przeszłości.

Ciekawym wątkiem wydaję mi się próba okiełznania historii. Autor wyjaśnia, że nie możliwe jest przedstawienie obiektywnego i pełnego obrazowania Holocaust, zawsze to będzie kłamstwo, bowiem nic nie jest w stanie oddać grozy tamtego czasu. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest pisać o Shoah jak najwięcej, czytać relację wielu uczestników ówczesnych wydarzeń. Wtedy zrozumienie i poznanie będzie prostsze.

 

Moja ocena:

Stefan Chwin – 6/6

Imre Kertesz – 5/6

16:43, the_book
Link Komentarze (2) »
czwartek, 13 maja 2010
CZYTANIE TAK!

 

Gorąco polecam najnowszy numer "Tygodnika Powszechnego".

To wyjątkowy smaczek dla moli książkowych. Czego tam nie ma: wywiad z  A. Fadiman, z M. Głowińskim, pełno definicji idealnego Czytelnika… . Zresztą „Magazyn  literacki” (dodatek do gazety) w całości poświęcony został Czytelnikowi – jego kondycji, uwielbieniu dla słowa - tytuł numeru to „CZYTANIE TAK”. Jest też kilka słów o szczególnie mi bliskim fotografiku Andre Kerteszu. Bliskiemu, gdyż nad moim łóżkiem, już od kilku dobrych lat, wisi plakat z jego wystawy „Intymność czytania”. Artysta ten bowiem z upodobanie fotografował właśnie Czytelników. POOOOLECAM!

Moja - Kertesza "Intymność..."

 

I jeszcze kilka:





niedziela, 09 maja 2010
"Dukla" Andzreja Stasiuka, czyli marzenia o świetym spokoju.

 

Z szczerą zazdrością spoglądam na inne blogi. Tak, zazdrość mnie zżera, bo wszyscy czytają dużo, obficie i z radością i samodzielnie i książki ulubione a ja nic tylko poważnie, martyrologicznie, poważnie i teksty naukowe i ach i takie tam...I Gombrowicze, gdzie początku ani końca nie uraczysz. Ach…

Także wszystko naprawdę szło już w złym kierunku, gdy na horyzoncie „lektur obowiązkowych” pojawił się Andrzej Stasiuk z cudeńkiem zwanym „Dukla”.

Książka Stasiuka to dziełko niewielkich rozmiarów (około 120 stron), które zawiera w sobie taki potencjał ciepła i poetyckości, że nigdy nie posądziłabym o autorstwo „Dukli” tak rasowego faceta, jakim Stasiuk wydaję się być (tak przynajmniej wnioskuję z fotografii :) )

Co mnie w książce urzekło: przenikliwość, niezwykły zmysł obserwacji no i język! Przecudny, giętki, metaforyczny, rewelacyjny świeży język o który w literaturze polskiej tak trudno. A oto próbka:

„Miałem trzynaście lat i odstałem pierdolca. […] Lipiec wisiał nad wsią jak niebieska blacha. Rzeka cuchnęła mułem. Polowałem na jej obecność jak półślepy kot. Każdy skrawek ruchomej bieli sprawiła, że krew uderzała mi do głowy. […] Miałem trzynaście lat i niewiele rozumiałem. Czułem tylko, że w jednej chwili moja miłość przestała być niewinną i wstydliwą  grą i stała się czymś zakazanym. Miałem trzynaście lat i czułem, że piękno zawsze zawiera w sobie groźbę, że w istocie jest jakąś odmianą zła, odmianą, której możemy pragnąć tak, jakbyśmy pragnęli dobra.” (Andrzej Stasiuk, Dukla, Wydawnictwo Czarne, 1997)

Książkę Stasiuka trudno streścić: jest to tekst o miejscowości Dukla i o pierwszej miłości. Czas minionego dzieciństwa, przeplata się z czasem teraźniejszym. To książka o miejscu magicznym, stworzonych z wrażeń i odczuć, naznaczonym jakże pozytywną energią.

Moja ocena: 6/6

 

P.S. Dostałam najpiękniejszy i najlepszy prezent w życiu -  wielki, nie ogrooomny fotel do czytania książek, w którym zapadam się z/w radość i szczęśćcie. Teraz to dopiero ze mnie 100 procentowy Czytelnik. :)

21:36, the_book
Link Komentarze (6) »
Zakładki:
2010 PRZECZYTANE
Aktualnie czytane - "Stulecie chirurgów" Thorwald Jürgen
Podczytywane-podpatrywane
Wyzwanie - Rosja w literaturze
Z drugiej strony barykady - bibliotecznie
Spis moli