Kategorie: Wszystkie | Do przeczytania | Perypetie bibliotekarza
RSS
środa, 04 sierpnia 2010
Rosja moja miłość!

 

„Rosja w literaturze” to moje pierwsze wyzwanie – należy być uczciwym - basta. Na pytanie - „gdzie zainspirowana lekturą chciałabym pojechać?” Pada szybka odpowiedź – „do Rosji” – rzecz jasna. Do Rosji kraju, gdzie…wszystko jest możliwe. Do kraju, który fascynuje mnie jak żaden inny, do kraju, który pokochałam dzięki Kapuścińskiemu, do kraju kontrastów…Radość wyzwaniowa jest zatem wielka!

Przed rozpoczęciem wyzwania krótki rachunek sumienia:

1. Przeczytane (zapamiętane):

- Grossman Wasilij „Życie i los” ( w tym roku)

- Hugo-Bader Jacek "Biała gorączka" ( w tym roku)

- Dostojewski Fiodor „Zbrodnia i kara” i „Biesy” ( w tym roku)

- Kapuściński Ryszard „Imperium”

- Jerofiejew Wieniedikt „Moskwa-Pietuszki” (w tym roku)

- Nabokov Vladimir „Lolita”

- Bułhakow Michaił „Mistrz i Małgorzata”

- Czechow Antoni – „Opowiadania”

- Puszkin Aleksander „Eugeniusz Oniegin”

2. Mój wyznaniowy plan minimum:

- Aleksandra Marianina – cokolwiek

- Aleksander Sołżenicyn „Oddział chorych na raka”

- Jacek Hugo-BaderW rajskiej dolinie wśród zielska”

- Lew Tołstoj „Anna Karenina” lub/i „Wojna i pokój”

- Pasternak Borys „Doktor Żywego”

- skorzystam również z podpowiedzi organizatorki wyzwania - Prowincjonalnej Nauczycielki :)

A więc książki w dłoń!

Dziękuję za wyzwanie i pozdrawiam serdecznie Prowincjonalną Nauczycielkę oraz wszystkich uczestników zabawy:)

***

Jęsli tylko zdąże w ramach wyzwania chciałabym przeczytać również polecane ksiązki przez Kasie:

- "Dzieci Arbatu"  Rybakowa A.

- "Moskiewską sagę" Wasilija Aksionowa

oraz Owarinaiyume:

- "Dwanaście krzeseł" I. Ilfa i E. Pietrowa

- nowele Zoszczenki

- "Życie i niezwykłe przygody żołnierza Iwana Czonkina" Wojnowicza

- "Wierny Rusłan" Władimowa

- "Wszystko płynie" Grossmana

- "Opowiadania kołymskie" Szałamowa

Kapuściński moja miłość - łańcuszek vol. 2

Otrzymałam od Lilithin zaproszenie do łańcuszka wakacyjnego vol. 2. A oto i moje odpowiedzi:

1. Czy masz jakąś książkę lub autora do których wracasz w okresie wakacyjnym?

Autor, do którego wracam, niezależnie od pory roku to oczywiście Ryszard Kapuściński.

2. Egzemplarze jakiej książki rozrzuciłabyś najchętniej w letnich pociągach i samolotach, tak by przeczytało ją jak najwięcej wakacjowiczów?

I tym razem Kapuściński – „Lapidaria” – rozrzucałabym nie same ksiązki, ale karty z książek – może wtedy więcej osób by do nich dotarło (?) – one dotarły by do nich (!)

3.Czy czytasz ostatnią stronę lub ostatni rozdział przez rozpoczęciem właściwej lektury? Czy kiedykolwiek zepsuło Ci to przyjemność czytania?

Nigdy mi się to nie zdarzyło. Jestem przekonana, że takie zachowanie bezcześci tekst.

4. Jak często czytasz książki więcej niż jeden raz i jaką książkę udało Ci się przeczytać największą ilość razy?

Naprawdę rzadko zdarza mi się czytać coś dwa razy. Książek jest zbyt wiele… Autorem do którego powracam tylko czytając fragmenty jego książek jest Kapuściński.

Moje pytanie, którego nie zadałam przy pierwszej odsłonie Łańcuszka, a na którego zadanie miałam wielka ochotę – nijak się zresztą ma do wakacji, ale co tam – raz kozie śmierć:

Który pisarz lub która książka zasługuje na Literacka Nagrodę Nobla a nigdy jej nie otrzymał/otrzymała? A która zasługuję na anty- Nobla? :D

Do dalszej zabawy zapraszam Ren i Nutte i Mary.

wtorek, 13 lipca 2010
Łańcuszek, upał i lodowe kaczuszki

 

Przeglądając historię moich wpisów, nie zdarzyło mi się (chyba) umieścić postu, który nie zawierałby recenzji książki. Nadszedł jednakże czas, aby uczynić wyjątek i zmienić ten stan rzeczy. Bowiem jest tak cholernie gorąco, że mojej całe jestestwo mówi stanowcze „nie” jeśli chodzi o jakikolwiek wysiłek (fizyczny, intelektualny – a czy jest jeszcze jakiś inny rodzaj wysiłku?!) i jedyne co jestem w stanie z siebie wykrzesać to niezobowiązujące odpowiedzi na kilka (wakacyjnych) pytań. Recenzje „Księgarza z Kabulu” i „Wytropić Eichamnna” postrada się napisać jutro – „aby ino sił starczyło i motywacji”. Może jest to też dobry czas, żeby mój blog był nie tylko literacki, ale również życiowo-literacki? No się zobaczy. Taki mały ze mnie konserwatysta formy. Albo formy konserwator. Ehhh ten upał. A na razie popijam wodę z lodem w kształcie kaczuszek i oczekuje na burzę. Niech nadchodzi! Kurka!

***

Otrzymałam od Nutty (Niecodziennik literacki) zaproszenie do wakacyjnego łańcuszka za które bardzo dziękuję. A  oto moje odpowiedzi:

1. Do jakiego kraju, miasta chciałabyś pojechać zainspirowana lekturą.

Rosja - Oczywiście po lekturach Kapuścińskiego i Badera.

Ale też Gdańsk – po lekturach Chwina i Huellego

No i oczywiście Wrocław – śladami Eberhard Mocka!

2. Jakie jest Twoje ulubione miejsce do czytania latem?

Czytam wszędzie, nie mam miejsc ulubionych. Lato poszerza tylko zakres moich możliwości np. o kocyk w cieniu wiszącej skały


3. Poleć mi jedną książkę do przeczytania na wakacje.

Poleciłabym książkę grubą. Grubaśną, bo sama zawsze takie wybieram (to jest jedyne kryterium, którym się kieruję latem). W tamtym roku w wakacje czytałam Littella „Łaskawe”. I tę ksiązkę gorąco polecam. Oczywiście w parze z tekstem Grossmana „Życie i los”. Takie dwa mądre grubasy.

4. Jaka jest Twoja najnowsza wakacyjna lektura? Co zaczęłaś czytać?

Tu mam problem, gdyż zaczęłam właśnie czytać „Sercątko” Herty Müller, ale chyba zamienię tę ksiązkę na „Stulecie chirurgów”, albo „Autobiografię” Borgesa. Się zobaczy!

Za dalszej gry zapraszam: Matylde_abMrsantares oraz Owarinaiyume

Burza nadeszła! YEAH! A kaczuszki się roztopiły. Czas zatem kończyć.


czwartek, 13 maja 2010
CZYTANIE TAK!

 

Gorąco polecam najnowszy numer "Tygodnika Powszechnego".

To wyjątkowy smaczek dla moli książkowych. Czego tam nie ma: wywiad z  A. Fadiman, z M. Głowińskim, pełno definicji idealnego Czytelnika… . Zresztą „Magazyn  literacki” (dodatek do gazety) w całości poświęcony został Czytelnikowi – jego kondycji, uwielbieniu dla słowa - tytuł numeru to „CZYTANIE TAK”. Jest też kilka słów o szczególnie mi bliskim fotografiku Andre Kerteszu. Bliskiemu, gdyż nad moim łóżkiem, już od kilku dobrych lat, wisi plakat z jego wystawy „Intymność czytania”. Artysta ten bowiem z upodobanie fotografował właśnie Czytelników. POOOOLECAM!

Moja - Kertesza "Intymność..."

 

I jeszcze kilka:





czwartek, 29 kwietnia 2010
Szukanie dup, czyli spotkanie z Arturem Domosławskim

 

 

Nie mam czasu totalnie na nic. Termin obrony wyznaczony na 9 czerwca, przed-terminy umówione i jakby wszystkiego było mało to ciągle dokładam sobie nowych obowiązków (prowadzenie weekendowych zajęć z informatyki, wyjazd do biblioteki w Kórniku oglądać starodruki etc.)- taki mały pracowniczy ze mnie masochista. Przeczytałam Gombrowicza, przeczytałam Edelmana a tu ciągle czasu brak na jakąkolwiek recenzje. W ramach , więc "nadmiaru wolnego czasu" wybrałam się we wtorek na spotkanie z Arturem Domosławskim, autorem "Kapuściński. Non - fiction".

Spotkanie trwało 2 godziny, odbywało się w Teatrze Ósmego Dnia i było bardzo, ale to bardzo sympatyczne. "Sympatyczne" dlatego, że mało tam było czystych treści merytorycznych, raczej forma wieczoru przybrała charakter spotkanie koleżeńskiego. Artur Domosławski, co bardzo mnie zaskoczyło, wydawał się być zawstydzony i bardzo zaniepokojony faktem, że musi mówić o swojej książce przy tak licznej publiczności (tu już wzbudził moją sympatię) oraz sprawił wrażenie szczerym faceta, trochę zmęczonego już tym całym maratonem promocyjnym tekstu.

Tytuł relacji odnosi się do uczestnika spotkanie, który denerwował się faktem, że nikt nie szuka w książce Domosławskiego próby zrozumienia działań i decyzji Kapuścińskiego, ale właśnie "dup, czyli sensacji o charakterze towarzysko-erotycznym". I trudno nie przyznać mu racji.

Wiele obaw miałam przed lekturą książki Domosławskiego, ale teraz wiem, że obawy ów był niczym nie uzasadnione. Lubie Kapuścińskiego "po Domosławski", stał się dla mnie bardziej dotykalny i realny. Bardziej zrozumiany. Żałuje tylko, że autor wydał swoją biografię teraz a nie rok temu, bowiem moja praca magisterska wiele by zyskała.

Podsumowując: książka Domosławskiego to kawał dobrej roboty!

P.S. Zamieszczam zdjęcie ze spotkanie oraz autograf, nie są one zbyt dobrej jakości (mimo, że siedziałam w pierwszym rzędzie), gdyż robiłam je telefonem. Jutro dyżur popołudniowy w bibliotece, więc może uda się cośik skrobnąć.

piątek, 23 kwietnia 2010
Światowy Dzień Książki - życzenia

sobota, 17 kwietnia 2010
Wrocław, czyli spotykają się bibliotekarze…. oraz wiosna nadchodzi


 

 

 

Na jakiś czas przyszło mi opuścić mój ukochany Poznań, oderwać się od wszystkich prac i zajęć (uff…) i wyruszyć wcale niedaleką podróż do Wrocławia, gdzie odbywała się IV Krajowa Konferencja Nauczycieli Bibliotekarzy – Czytelnictwo dzieci i młodzieży (jak się śmiał mój mąż, zwany Kubulem- Monia w sumie to twoja impreza branżowa, czyli odezwał się pan inżynier J ). Nie wiedziałam czego się po takiej imprezie spodziewać, gdyż jestem początkującym bibliotekarzem. Konferencja jednakże okazała się naprawdę ciekawym wydarzeniem a notatek narobiłam sporo.

 Na szczególną uwagę zasługuję wykład pani Marii Kulik, bardzo doświadczonego, z wieloletnim stażem bibliotekarza, której wystąpienie zatytułowane było: „Co poleca IBBY. Książki dla małych i dużych, chętnych i opornych. Świetna, bardzo konkretne prelekcja o książkach dla młodego czytelnika, która zwróciła moją uwagę na takie tytuły jak: N. Gaiman „Księga cmentarna”, G. Gortat „Szczury i wilki”, M. Zusak „Złodziejka książek”, Ewa Nowak „Bardzo biała wrona”, …, które koniecznie muszę przeczytać. - zadania na wakacje. Urzekła mnie ta pani również tym, że mimo tylu lat pracy miała w sobie niezwykła energię i zapał do pracy. Też taka muszę być!!! J Oczywiście było też miejsce na żarty „branżowe” -„wiecie Państwo że książki, według dzieci dzielą się na chude i grube, a nie na dobre i złe…"

 Poleciła też ciekawe linki, jeśli chodzi o poszukiwanie informacji na temat nowości dla młodych czytelników, ale nie tylko:

www.ibby.pl

www.bromba.pl

www.instytutksiazki.pl

www.qulturka.pl 

 

www.ryms.pl

 Kolejnym rewelacyjnym wystapieniem, była prelekcja pani Ewy Nowak, autorki najnowszej  - "Bardzo białej wrony". Bardzo pozytywna osoba, świetna kobieta, która podczas swojego wykładu "Szelest stron" powiedziała kilka słów nie tylko o sobie, o swoim pisarstwie, ale również polecała książki, po które również koniecznie muszę sięgnąć: "Woda dla słoni"  Sary Gruen, "Kamień cierpliwości" Atiqa Rahimi, "Zaplecze" Marty Syrwit i rewelacyjne podobno "Magiczne drzewo" A. Maleszki. Z tym wystąpieniem wiążą się również pewne zaskoczenia: pierwsze to fakt, że autorka nauczyła się dopiero czytać w czwartej klasie szkoły podstawowej i do dnia dzisiejszego ma problemy z odróżnianiem g i d (jednak jak się chce to można) oraz że autorka odnajduję w książkach S. Kinga wysoce przyjazny uczniowi dydaktyzm (hmmm...to mnie akurat nie przekonało).

 Podsumowując:

 - autograf Ewy Nowak zdobyty do naszej biblioteki

 -nawiązanie relacji z innymi osobami z "branży" być może zaowocuje jakimś fajnym, miedzybibliotecznym projektem

 - postanowienie, że należy przeczytać i czytać na bieżąco książki dla młodzieży, aby być bardziej kompetentnym w tej dziedzinie

 - świetna atmosfera, merytoryczne bardzo dobrze przygotowane wykłady sprawiły, że będę powracać na tego typu imprezy

 I jakże cudownie tak sielsko-anielsko oderwać się od codzienności...

 A teraz wiosennie....

 Poczyniłam kilka postanowień wraz z nadejściem nowej pory roku, mianowicie:

 1. Zmienić wygląd mego bloga, gdyż trochę te kolory smutne mam...

 

2. Ukończyć to podwójne studiowanie z końcem maja...

3. Dużo jeździć rowerem.

4. Nie popadać w panikę mimo już drugiej w tym roku przeprowadzki.

 Byle starczyło sił, optymizmu i uśmiechu :)

wtorek, 13 kwietnia 2010
Pozostają tylko/aż książki…

 

Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi.

 

Wiesław Myśliwski


Pippi feministka, czyli wywiad z Kazimierą Szczuką w Bluszczu przeprowadzony przez Annę Jabłońską w ramach cyklu – „Książkofile”

Na początek kilka słów wyjaśnień od autorki tekstu:

Książkofil – człowiek uzależniony od książek. Charakteryzuję się tym, że na książki jest w stanie wydać ostatni grosz, lubi się nimi otaczać, czyta bez umiaru. Podobno największą przyjemnością sprawia mu głaskanie okładek.

[To o mnie, to o mnie!]

oraz kilka wycinków z tego jakże ciekawego wywiadu:

 Anna Jabłońska: W książce, którą mi pożyczyłaś, odkryłam twoje podkreślenia ołówkiem i uwagi. Byłam skonsternowana. Ty niszczysz książki?!

Kazimiera Szczuka: To nie jest niszczenie. Nie polewam ich kawą, nie zaginam oślich rogów. Ja po prostu opracowuję tekst ksiązki dla siebie. Te zapiski i podkreślenia sprawiają, że ksiązka jest porządnie przeczytana […]

A.J.: […] Czy nie złościsz się czasami na ksiązki, że zatrzymują cię w domu?

K.Sz.: Złościć się na książki? Jestem im wdzięczna, że na mnie czekają. Wszystko w moim życiu zawdzięczam ksiązką. Dzięki nim znalazłam się na polonistyce, potem w Szkole Nauk Społecznych na seminarium prof. Marii Janion. A moje poglądy? Po prostu czytając Panią Bovary czy Dzieje grzechu doszłam do wniosku, ze dla kobiety nie ma innej drogi niż feminizm. Przygoda z telewizją też zaczęła się od książek, od dyskusji o nich przed kamerą. Ksiązka to także mój chleb, bo jak mawia Agnieszka Rotkiewicz, żyję z liter.

[To o mnie, to o mnie!]

Podkreślenia i wtrącenia oczywiście  moje.

Wywiad cudeńko, z mojej ostatnio ulubionej serii „tekst/ksiązka o książkach”. Podpisuję się pod nim nawet niepiśmienną (w moim przypadku) prawą ręką.


P.S. Tytuł niniejszej publikacji jest oczywiście nawiązaniem do ostatnich wydarzeń w kraju. Zawsze w takich momentach boję się, ze popadnę w egzaltacje. Ale pozostają książki, tak książka!

czwartek, 18 marca 2010
Radocha po pachy

Dziś był wspaniały dzień. Przyszła duuuuuuża paczka z Merlina do biblioteki.

I tak się cieszyłam, tak się cieszyłam, że wąchałam te książki, dotykałam i wszystkim w szkole rozpowiadałam, że one już są , już są! :)

I chodziłam (chodzę, nadal pozostając w ekstazie) z taaaakim uśmiechem.

No i mam, mam A. Domosławskiego "Kapuściński..." oraz wiele, wiele innych...

Tak się spieszyłam, ażeby podzielić się z tą informacją, że bardzo krótka wyszła mi recenzja książki Szczygła.

A co tam, takie paczki to nie codzienność i nie przelewki.

Pozostaje tylko jedno pytanie: kto teraz napisze za mnie pracę o Littellu i Gałczyńskim, no kto?!

:)

Rzeczone książki:

 

środa, 03 marca 2010
Kapuściński mój Mistrz.

 

 

Na bieżąco śledzę dyskusję wywołaną książką Artura Domosławskiego „Kapuściński. Non –fiction”. Dyskusje nie tyle o książce, co o samej sylwetce Ryszarda Kapuścińskiego. Bardzo emocjonalnie podchodzę do całego tego zamieszania. Rok temu kończyłam pisanie pracy magisterskiej zatytułowanej „Ryszard Kapuściński – nauczyciel i wychowawca”. Przeczytałam wszystkie jego książki. Płakałam jak umarł…A teraz jest mi smutno i chciałabym, aby to całe zamieszenie się już skończyło. Na razie odkładam na bok wszelkie recenzje książki Domosławskiego. Muszę przez nią sama przebrnąć (już zamówiona w Merlinie). Muszę to zrewidować i przemyśleć. A na razie zawierzam Zygmuntowi Baumanowi, który napisał:

„Ksiązka Domosławskiego jest, poza wszystkimi innymi jej zaletami, także wnikliwym studium sztuki życia. Traktatem o rzeczach wielkich, jakich ta sztuka potrafi dokonać i gdzie są jej dokonań granice. I jakie są jej uprawiania koszta. I jakie są jej uprawiania koszta. (…) Ceną, jakiej spłacanie najboleśniej chyba odczuł, było niekończące się pasmo rozczarowań i zawiedzonych nadziei, i gorzki osad przezeń pozostawiony: poczucie własnej bezsiły – wątłość słowa wobec potęgi zła.”   (Zygmunt Bauman, Tygodnik Powszechny, nr 9/2010)

P.S. Ksiązka Domosławskiego dziś trafiła do księgarń, w Międzynarodowy Dzień Pisarzy, oraz w przeddzień urodzin moich i Ryszarda Kapuścińskiego.

 
1 , 2
Zakładki:
2010 PRZECZYTANE
Aktualnie czytane - "Stulecie chirurgów" Thorwald Jürgen
Podczytywane-podpatrywane
Wyzwanie - Rosja w literaturze
Z drugiej strony barykady - bibliotecznie
Spis moli